Konkurs "Mój sposób na małe przeciwności"

poniedziałek, 8 stycznia 2018


Produkty Canpol babies pomagają rodzicom w opiece nad dziećmi zapewniając szeroką gamę produktów w zakresie karmienia, opieki, pielęgnacji, zabawy i bezpieczeństwa. Po raz kolejny mamy przyjemność organizować konkurs w ramach Blogosfery Canpol babies.

W styczniu możecie powalczyć o matę do zabawy z funkcją kojca z serii "Piraci". Aby przystąpić do konkursu należny krótko podzielić się swoimi przeciwnościami w rodzicielstwie oraz sposobami na ich przezwyciężenie.
Do rodzicielstwa można się przygotować na różne sposoby. Można czytać specjalistyczne książki i czasopisma, prowadzić rozmowy z bliskimi, szukać informacji w internecie, jednak nie wszystkie sytuacje jesteśmy w stanie przewidzieć. Opieka nad dziećmi wymaga przecież olbrzymiego nakładu pracy, rezygnacji z własnego ja, nieopisanej cierpliwości, a czasami super mocy.

Nieprzespane noce?

Nieustające kolki?
 
A może lęk przed odpowiedzialnością?

Opowiedz nam jak dajecie sobie radę z małymi i dużymi przeciwnościami zarówno w ciąży, jaki i w wychowaniu Waszych pociech i wygraj wspaniałą nagrodę od Canpol babies. 


WYNIKI :)
Serdecznie dziękuję za liczny udziała na blogu oraz wiele szczerych zwierzeń na temat małych i dużych przeciwności w rodzicielstwie. Werdykt nie należał do najłatwiejszych, ale jak trzeba to trzeba.

Wspaniałą matę do zabawy z funkcją kojca z serii "Piraci" otrzymuje:

 - Aneta Mska

bo gorąca herbata to lekarstwo na wszystko, a bałagan ktoś, kiedyś posprząta :)

GRATULUJEMY!
Nagroda u zwycięzców :)


Regulamin konkursu "Mój sposób na małe przeciwności"

I. WARUNKI OGÓLNE

1. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest przygotowanie zgłoszenia na temat "Mój sposób na małe przeciwności". Pracę konkursową w formie tekstu należy umieścić w komentarzu pod postem konkursowym na fanpage LINK lub pod tym wpisem na blogu.

2. Miło nam będzie jeśli udostępnisz post konkursowy i zaprosisz do wspólnej zabawy znajomych.

3. Aby na bieżąco śledzić przebieg konkursu zapraszam do polubienia nas na FB Mama do sześcianu, również do obserwowania naszego bloga Dlaczego nie ...

4. Konkurs trwa od momentu ogłoszenia 08.01.2018 do 29.01.2018 godz. 23.59.

5. Zgłaszając pracę konkursową uczestnik potwierdzaj znajomość regulaminu konkursowego oraz wyraża zgodę na publikowanie przez organizatora prac i danych zwycięscy.

6. Biorąc udział w konkursie akceptujemy niniejszy regulamin oraz wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez firmę Canpol I Sp. z o. o. SKA.: „Uczestnik konkursu wyraża zgodę na przetwarzanie przez Organizatora oraz firmę Canpol I Sp. z o.o. SKA ich danych osobowych na potrzeby organizacji konkursu i wysyłki nagród. Dane uzyskane w związku z organizacją konkursu będą wykorzystywane zgodnie z Ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 roku o ochronie danych osobowych (Dz.U.2002.101.926 ze zm.).”

II. NAGRODY
1. Nagrody w konkursie przyznawane są przez Organizatora na podstawie własnego wyboru - kreatywność pracy, zgodność z tematem, oryginalność, prawidłowość zgłoszenia. 
2. Za przygotowanie nagrody oraz jej wysyłkę odpowiada sponsor Canpol babies. Organizator nie ponosi odpowiedzialności za nagrody (za ich jakość, termin dostarczenia lub jej brak).
3. Nagrodą jest mata do zabawy z funkcją kojca „Piraci” marki Canpol babies.
4. W konkursie zostanie przyznana jedna nagroda rzeczowa.
5. Nagroda nie może być wymieniana na gotówkę, ani na inne nagrody rzeczowe.

III. OGŁOSZENIE WYNIKÓW
1. Spośród wszystkich prawidłowych zgłoszeń zostanie wybrane 1 zwycięskie zgłoszenie.
2. Ogłoszenie wyników następuje do 5 dni od zakończenia konkursu na blogu Dlaczego nie ... oraz fanpage Mama do sześcianu.
3. Zwycięzca zgłasza się w ciągu 5 dni od ogłoszenia wyników w wiadomości prywatnej do Mama do sześcianu lub na adres mamadoszescianu@wp.pl w celu przekazania danych (adres, imię i nazwisko, adres mailowy i numer telefonu).
4. Brak zgłoszenia, o którym mowa w pkt 5 jest równoznaczny z rezygnacja przez uczestnika z odbioru nagrody.

IV. ODPOWIEDZIALNOŚĆ
1. Organizator nie ponosi odpowiedzialności za treści umieszczanych komentarzy, z zastrzeżeniem jednak, że w przypadku podjęcia informacji o naruszeniu regulaminu portalu Facebook lub norm powszechnie obowiązujących, w tym dobrych obyczajów zobowiązuje się w ciągu 24 h do usunięcia stwierdzono naruszenia.
2. Organizator ma prawo wykluczenia uczestnika w przypadku:
a) podania fałszywych danych osobowych na Facebooku i tworzenie konta dla innej osoby bez posiadania jej pozwolenia, w tym przez osoby poniżej 13 roku życia,
b) udział w konkursie przy pomocy kilku kont, użytkownika na Facebooku,
c) zablokowania konta użytkownika na Facebooku,
d) używanie w odpowiedziach słów powszechnie uważanych za niedozwolone lub zamieszczenia innych wypowiedzi naruszających prawa osób trzecich w tym Organizatora lub Partnera konkursu (sponsora).
3. Wykluczenie z konkursu jest równoznaczne z utratą prawa do nagrody.
4. Facebook nie sponsoruje i w żaden sposób nie uczestniczy w organizacji konkursu, tym samym nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek działania Organizatora i konsekwencje wynikające z przeprowadzenia konkursu na łamach serwisu.
5. Uczestnikiem Konkursu może być każda osoba fizyczna, która posiada pełną zdolność do czynności prawnych. W konkursie może wziąć udział posiadacz konta na portalu społecznościowym Facebook z zastrzeżeniem, że korzystanie z Facebooka przez osoby poniżej 13 roku życia jest zabronione.


 Bardzo się cieszę, że tu jesteś! Mam nadzieję, że wpis Ci się spodobał.
 Zapraszam do komentowania tu lub na FB. Pozdrawiam!

19 komentarzy:

  1. gdy pojawiaja sie jakies przeciwnosci to zawsze powtarzam sobie ze coreczka na mnie liczy ze kiedys przeciwnosci nie bede pamietac ale jej usmiech jej pierwsze kroki i kazde dobre zdarzenie bede pamietac do konca zycia.. wiem ze nasza corka po 100 razy wynagrodzi nam nieprzespane noce pogryzione piersi czy rozstepy na brzuchu..
    aleksandra maśluch

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem szczerze, że jako matka dwójki dzieci, w tym jednego niepełnosprawnego, posiadającą męża, pracującego w delegacjach, tych przeciwności losu na swej drodze spotykam wiele. Najbardziej skupiam się obecnie na starszym synusiu, wyjazdy do logopedy, wczesne wspomaganie i kontrole u specjalistów, przedszkole. Co dzień walczę o to, by był coraz bardziej samodzielny. Jestem dumna z każdego jego postępu, bo robi je co dnia, i co rusz mnie czymś zaskakuje. Jest mądrym, uśmiechniętym chłopcem, z głową pełną pomysłów. Staram się swój czas dzielić między syna, młodszą córeczkę, zajmowanie się domem, i dorywczą zdalną pracę. Jednak te przeciwności, nie są w stanie mnie złamać, bo uważam że wszystko dzieje się po coś. Jeżdżąc z synem po różnych szpitalach, napatzryłam się na wielkie cierpienie, i dziękuję Bogu za to, że mój syn jest taki a nie inny. Jednak uważam, że podstawą jest tutaj miłość. Jeśli jest to uczucie, to tak naprawdę góry można przenosić. Pozdrawiam, Paulina Terlecka

    OdpowiedzUsuń
  3. Jako młoda mama, przeciwności losu mam wiele zaczynając od utraty pracy, ale nie poddaje się i robię wszystko by te przeciwności obrócić na cos dobrego. Z narzeczonym robimy wszystko by nasza córka miała jak najlepiej, staramy się jak możemy, narzeczony pracuje od rana do wieczora, kiedy ja w domu zajmuje się nasza kruszynka, czasem brak jest sił na wszystko ale gdy córka zaczyna się do mnie uśmiechać wszystko co złe odchodzi daleko, a ja chcę pamiętać i uwieczniać te radosne chwile. Gdy Amelia się denerwuje ubieram ja i wychodzimy na spacer lub czytamy książeczki, mimo że ma dopiero trzy miesiące jest bardzo mądrą dziewczynka, wszyscy się dziwią jak taka mała kruszynka już się tak uśmiecha, gaworzy, a to wszystko przez to że dużo z nią rozmawiam, dużo jej tłumaczę i wtedy zapominamy o przeciwnościach losu. Każdy sposób jest dobry na radzenie sobie z nimi, a najlepszym jest uśmiech dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem dopiero w końcówce ciąży więc jeszcze pewnie sporo przede mną ale ciąża dała i daje mi w kość. Wymioty, nieprzespane noce, zasłabnięcia i najgorsze dla mnie- konieczność rezygnacji z ukochanego sportu, jazdy konnej. Mojej prawdziwej miłości. Teraz mogę tylko odwiedzać mojego kochanego rumaka, "spacerować" z nim ale jeszcze długo nie poczuję tego wiatru we włosach. Czuję się trochę jak na przymusowym odwyku, na który zostałam wysłana wbrew swojej woli. Ileż to nocy przepłakałam z tego powodu, ile przygód mnie ominęło, ile zawodów przepadło. Ale teraz, z czasem czuję, że to wszystko ma głębszy sens. Już niedługo będę mogła dzielić moją pasję z mała istotką, która będzie częścią mnie. A chyba nie ma nic wspanialszego na tym świecie niż kogoś bezgranicznie kochać i dzielić z nim pasję, która jest Twoją miłością ale z czasem staje się WASZĄ. Już nie będę sama spędzać tych godzin w stajni, na padoku i w terenie, będę je spędzać z moją córeczką i ta myśl daje mi siłę by teraz przetrwać te ciężkie chwile kiedy tak bardzo chciałabym pojeździć ale dla jej dobra nie mogę. Już niedługo kochanie, już niedługo pokaże Ci jak piękny jest świat widziany z końskiego grzbietu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój sposób na małe przeciwności

    Gdy dzień tylko się zaczyna zmagam się z humorkami syna
    Psoci i marudzi od rana- minka jego niewyspana
    Ani mleka nie chce pić ani kaszki nie chce jeść
    Choć w pieluszce czysto ma- wcale nie uśmiecha się
    Wtedy biorę go na ręce, na kolanach swych układam
    czule śpiewam mu do ucha albo bajkę opowiadam:)
    Po południu znów grymasy,
    bo odpadło w aucie koło!
    -Synku, chodź, na rączki mamy
    Zatańczymy wnet wesoło!
    Na spacerze wiatr przeszkadza, nosek cały już zapchany
    -Chodź syneczku, mam chusteczkę! Chodź i przytul się do mamy!
    Kiedy nocka już przychodzi
    I należy kapać brzdąca, lament wielki się rozchodzi
    Bo znów woda za gorąca!
    -Nie płacz synku mój kochany, zaraz chłodnej dolejemy!
    Chodź, zrobimy chmurę z piany! Może traktor wykąpiemy?
    Kiedy w łóżku leży synek, znów mu coś nie odpowiada...
    Słyszę w kuchni już jak kwili, trzeba iść.
    Ach, trudna rada!
    Trudna rola matki polki, trudne dziecka są humorki
    Lecz czy piątek jest czy wtorek
    Mama poprawia humorek.
    Już układa się przy smyku,
    już mu ręką główkę głaszcze,
    już mu nuci kołysankę
    i już czeka kiedy zaśnie.
    Wreszcie zasnął!
    A to heca! Mama taka niewyspana...
    Zamiast kapać się, kłaść w łóżko
    Patrzy na śpiącego "pana"
    Patrzy czułym matki wzrokiem
    Aż jej serce ciepło grzeje
    Myśli:
    -Synku, tak Cię kocham, że za Tobą wprost szaleję!
    Wszystkie łezki Twe pozbieram,wszystkie smutki Twoje zniosę.
    Obyś tylko był szczęśliwy!O to jedno w życiu proszę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przekonałam się o tym podczas pierwszej ciąży, w której niby czułam się znakomicie, ale potem pojawiły się komplikacje. I te komplikacje zaczęły spadać na mnie lawinowo… Cukrzyca ciążowa, nieprawidłowe działanie tarczycy, zakrzepica zagrażająca życiu… Ostatnie dwa miesiące ciąży przepłakałam w stanie bliskim depresji. I o dziwo, wstyd się przyznać, martwiłam się.. głownie o siebie, nie o tego dzidziusia, którego nosiłam pod sercem. Skrajny egoizm, niewiedza, abstrakcyjność tematu dziecka, nie wiem jak to nazwać. A potem narodził się On, mój mały prywatny cud.. I wszystko się zmieniło, zyskałam prawidłową perspektywę. On był okazem zdrowia i to było najważniejsze. Godzinami wpatrywałam się w jego cudowne rączki, śpiące oczęta, a nieprzespane noce, kolki, ząbkowania i inne „małe dramaty” przyjmowałam ze stoickim spokojem. Powtarzając sobie jak mantrę mądre w swej prostocie słowa „to minie”.. I faktycznie, to minęło, a On wyrósł na pięknego, mądrego, cudownego Przedszkolaka.
    Teraz znowu jestem w ciąży. Znowu są komplikacje. Ale nie przejmuję się błahostkami, robię wszystko co do mnie należy i czekam na Nią. Na mój drugi mały prywatny cud. A ząbkowanie, kolki, nieprzespane noce, ulewanie, płacz, to wszystko minie. Nie zaśmiecam sobie tym głowy. Najważniejsze, żeby Ona się narodziła zdrowa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie samo zajście w ciąże spotkało się z oporem, ponieważ 2 lata temu przeszłam operację w wyniku czego musieli usunąć mi jedne przydatki, a okazało się, żę jedyny jajowód został zainefokawny ropieniem i nie wiadomo czy będzie drożny. Zaczęliśmy od wyjazdu do sanatorium w Połczynie Zdrój. Tam 3 tygodnie obkładania się borowiną i po jakimś czasie udało się :) dziś mija 26 tydzień ciąży:) Początkowo nie wierzyliśmy w 2 kreseczki! Potem przyszły zapachy, nie mogłam przebywać w mieszakniu gdzie narzeczony przygotowywał mięso i tym sposobem, przez miesiąc byłam wegetarianką, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, a zdrowa dieta w okresie ciąży jest ważna :) dziś muszę jeść mięso, poniewż mam za mało żelaza we krwi. Ogólnie ciąża to najpiękniejszy okres w moim życiu, w życiu nie miałam takich zdrowych i mocnych włosów i paznokci :) a od dzisiaj jestem już na zwolnieniu bo mały Księciunio nie daje mamie spać po nocach, więc mam czas dla siebie, dla moich popołudniowych drzemek oraz na zaległości ksiązkowe i filmowe na których hormony każą mi płakać ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Myślę,że wszystko siedzi w naszych głowach.Można widziec problemy,albo wyzwania. I w moim macierzyństwie wszystko się zmieniło,kiedy zmieniłam mój tok myślenia.Depresja ciążowa nie ułatwiała mi sprawy,ale musiałam walczyć o siebie,o dziecko,o swoje własne szczęście.Bo przecież szczęsliwa mama to szczęśliwe dziecko.A co jeśli macierzyństwo odbiera ci siły ,kładzie na łóżko i nie da nawet na chwilkę podnieść kącików ust w uśmiechu.Wtedy zaczynamy od małych rzeczy,od tych najmniejszych…Tylko drobne radości tworzą szczęście. Więc przestałam się zamartwiać,podniosłam głowę do góry i założyłam różowe okulary.Od tej chwili świat zmienił barwy,widze same wyzwania i wiem ,że mam w sobie nieziemską siłę,bo bycie mamą to zaszczyt. Wiem,że nie ma rzeczy nei do zrobienia,wiem że stać mnie na wiele poświęceń,i wiem że przegryzę gardło jeśli ktoś będzie chciał skrzywdzić moje dziecko.Choć na co dzień jestem chodząca energią miłości. Duży brzuch w ciąży :może i obciążenie,ale przynajmniej mnie nikt nie porwał,no i byłona czym postawić talerz pełen kiwi. Bolące nogi: cóż to za problem ,to tylko powód do kupienia fajnego nowego kremu i do wieczorego masażu.Poród był trudny, więc możesz poleżeć dzis dłużej w łóżku.A może masz problemy z naturalnym pokarmem,cóż to za problem oszczędzisz swoim piersiom odkrycia pierwszego ząbka za kilka miesiący. Może nie chce twoja pociecha Spa,moja tez nie chciała,więc nauczyłam się każdej możliwej kołysanki .A może brakuje Ci sił, to wypij magnez i idz do kina,przeciez twoje dziecko nie jest do ciebie przyklejone,może zostać z kims innym.Więc jeśli pytasz mnie o to jak sobie radzę z przeciwnościami,powiem Ci że wcale ani to wcale sobie nie radzę,bo ich po prostu nie mam! Mam same wyzwania każdego dnia od 5 rano do 22giej,mam wspaniały czas macierzyństwa,którym mam zamiar się cieszyć!I wiem,że podołam,bo tak gdzie inni widzą problemy ja widzę nowe możliwości!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciąża to znakomity czas, nie tylko dla przyszłej mamy, ale też dla taty. Jest to próba, którą doświadczamy po raz pierwszy. Przeciwności jest mnóstwo, jedni mają ich mniej, inni więcej. Zacznę od sposobu w jaki radzimy sobie z tymi małymi, błahymi. Bo bóle pleców, stóp, mdłości, zgaga, rozdrażnienie to z doświadczenia powiem, że to błahostki w porównaniu z niejasnymi wynikami badań Maluszka czy też przyszłej mamy. Jeśli żona skarży się na bóle, teraz już nauczyłem się je rozpoznawać, chętnie masuję i kremuję obolałe części. Sporo razem spacerujemy, dbamy o dobry nastrój. Od początku ciąży walczymy z kiepskimi wynikami żelaza - jak? Codziennie wyciskam świeży sok z buraka, marchwi i jabłek. A na odporność - sok z granata i ananasa. Na obiad serwuję steki z sałatką z pomidorów. Po obiedzie koniecznie spacerujemy, dzisiaj było idealnie, śnieg delikatnie pruszył. Staramy się wykorzystać każdy dzień jak najlepiej. Już niebawem nasze dni będą wyglądały inaczej, czy lepiej? Na pewno magicznie i wyjątkowo!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jako matka energicznego dwulatka i nienarodzonej jeszcze kruszynki z przeciwnościami zarówno tymi małymi i tymi dużymi spotykam się codziennie. Jak sobie z nimi radzę, albo raczej jak sobie nie radzę? Nauczyłam się akceptować siebie i to, że nie zawsze da się zrobić wszystko idealnie i perfekcyjnie. Nie da się być idealną matką z tych wszystkich książek i podręczników o dobrym wychowaniu dzieci, które tak namiętnie wpajamy przed narodzinami naszych skarbów i do których staramy się stosować. Są dni, że synek je 5 posiłków dziennie odpowiednio zbilansowanych gdzie królują warzywa ale są też dni, że podaję mu płatki śniadaniowe albo parówkę i modlę się by doczekać do kolejnego dnia i by ta odrobina snu w nocy pozwoliła chociażby na odrobinę odpoczynku. Chyba każda z nas wie jak wyglądają kolki, ząbkowanie, bunt i najróżniejsze choroby, gdzie pomimo najszczerszych chęci nie jesteśmy w stanie pomóc naszemu dziecku tak jakbyśmy chciały i z bolącym sercem czekamy aż to minie trwając przy nim, bo tylko tyle możemy zrobić i musimy to zaakceptować bo taka już jest nasza rola – rola matki. I nie zadręczajmy się tym, że pozostałe matki mają łatwiej lub radzą sobie lepiej od nas bo tak nie jest. Każda z nas jak każdy człowiek ma prawo mieć gorszy dzień i dać z siebie połowę tego co daje zazwyczaj i to nie czyni nas złymi i nieodpowiedzialnymi matkami. Oprócz tego, że jestem matką jestem też kobietą i pragnę mieć chwilę tylko dla siebie, niczym nie zmąconą chwilę relaksu z kubkiem gorącej herbaty a co zdarza mi się tak rzadko i to nie świadczy o mnie źle. Zdarza mi się często, że naczynia czekają w zlewie na swoją kolej, zabawki leżą porozrzucane po całym salonie i trzeba chodzić slalomem, albo sterta prania urasta do wysokości Mount Everestu i staram się jej nie zauważać . Każda z nas jest inna i każda radzi sobie tak jak umie najlepiej jednak uważam, że jakie te przeciwności by nie były i ile by ich nie było zawsze największą motywację i kopa do działania daje mi moja miłość do tych dwóch istotek które dorastały pod mym sercem.

    Aneta J.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem młodą mamą, małych przeciwności przybywa z dnia na dzień, a ja uczę się je pokonywać. Nie zawsze udaje się to z uśmiechem na twarzy, ale nauczyłam się już, że najważniejszy jest spokój i opanowanie. Kiedy dzidziuś płacze, nerwy mamy nie pomogą!

    Zacznę od małych przeciwności, z którymi się borykałam oczekując na przyjście Maluszka na świat:

    - na kiepski nastrój i brak uśmiechu - spacer i szklanka świeżo wyciskanego soku z z granata i jabłka
    - na utratę sił po spacerze na śniegu - kubek gorącej czekolady
    - na obolałe plecy - masaż przy piosenkach Jamesa Blunt'a
    - na wieczną zgagę - kubek mięty i garść migdałów
    - znowu na kiepski nastrój (często się zdarzał :) ) - spotkanie z przyjaciółkami i koktajl jagodowy (ma mnóstwo witaminy C!)

    A teraz z innymi przeciwnościami zmagamy się już wspólnie:

    - w czasie kolki tulimy się, nosimy, zasypiamy w bujaczku z wibracjami i śpiewamy moje ulubione kołysanki
    - na bolące dziąsełka - masujemy je, podaję córeczce schłodzone gryzaki
    - nie zawsze Maluszek chcę się zdrzemnąć? - idziemy na spacer! Obie to uwielbiamy i z niecierpliwością czekamy na lato i zabawy na zielonej trawie! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Każda przeciwność to robal malutki,
    Gdy masz z kim dzielić trudy i smutki!
    Współdziałanie i szczera rozmowa,
    Wsparcie i zawsze podniesiona głowa-
    To nasza broń i taktyka,
    Dzięki której zło się nas nie tyka!
    Razem walczyliśmy, gdy dwie kreski nie chciały się pojawić,
    Teraz tym bardziej nie mogę żony z objawami ciąży zostawić!
    Choć bardzo nieprzyjemnie się zaczęło
    To wiem, że najgorsze już minęło.
    Wierzę, że pobyt w szpitalu i walka z plamieniem
    Był naszym ostatnim poważnym problemem.
    Od tego czasu to ja przejąłem wszystkie domowe obowiązki,
    Chcę tym okazywać mym skarbom dużo miłości i troski.
    Mdłości i wymioty to nic przyjemnego.
    Szczerze? Niema na nie sposobu dobrego.
    Mogę jedynie miskę Kochanej przynosić,
    Foliową reklamówkę w swej kieszeni nosić.
    Dbam by z łóżka bez śniadania nie wstawała
    I nie wymagam by zawsze siłę dla mnie miała.
    Wiem, że czasem złości się i płacze bez powodu,
    Nie robię jej z tego powodu zbędnego wywodu.
    Unikamy filmów smutnych i wiadomości tragicznych,
    Zamiast tego szukamy ciuszków prześlicznych.
    Za zbędne rady z uśmiechem dziękujemy,
    Tylko my wiemy, że z nich zrezygnujemy.
    Bo po co mamy się z "ciotkami" wykłócać i tracić nerwy?
    Gdybyśmy powiedzieli "nie" ich gadanie trwałoby bez przerwy!
    Zachcianki to sprawa, której póki co ogarnąć nie potrafię,
    Rzadko kiedy z zakupami w gusta żony trafię.
    Dlatego robię przeogromne zapasy
    I chowam przed nią te rarytasy!
    Gdy powie, że ma ochotę na czekoladę albo jabłuszko,
    Ja o tym, że już jej przynoszę mówię cichutko, na uszko.
    Uwielbiam to zaskoczenie w jej spojrzeniu
    I radość, że podołałem jej marzeniu.
    Dla niej staram się być twardy i silny,
    Ale i ja mam pewien problem pilny.
    Boję się, że zgniotę mojego synka,
    Przecież to będzie malutka kruszynka!
    Tu na pomoc wyrusza mi żona,
    Mówi, że lęk ten we mnie pokona.
    Namawia do kontaktu z brzuchem częstego,
    Przyznam, że jest w tym coś przyjemnego.
    Dotykam, przytulam i czuję kopnięcia,
    Ćwiczę, by delikatne były me dotknięcia.
    Żona uczy mnie delikatności, dzięki niej gdy wezmę synka
    Nie zrobię mu krzywdy i uśmiechnięta będzie jego minka.
    Choć dzieli nas jeszcze w postaci brzuszka bariera
    To wiem, że rodzicielstwo po części na strachu się opiera.
    Jednak nigdy nie będę z tym strachem sam,
    Bo świetną i zgraną rodzinę mam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Zanim urodził się mój syn byłam uznawana raczej za leniucha i śpiocha. Spanie do południa (chyba, że musiałam wstać rano do pracy), zamiast spaceru dobra książka pod kocem, a z domu to wychodziłam tylko jak musiałam. Najbardziej bałam się właśnie, że nie dam rady wstawać w nocy do dziecka. Co więcej! Ja się bałam, że mnie nie obudzi nawet płacz. Jak poradziłam sobie z tą przeciwnością? Nie musiałam sobie z nią radzić. Filip zmienił mnie tak bardzo, że poczułam się jakbym znów była dzieckiem. Jak pojawił się na świecie to wiedziałam, że jestem mu potrzebna i muszę zmienić swoje nastawienie do życia. Wstawałam w nocy i rano nie czułam zmęczenia. Jak to możliwe? Miłość mnie napędzała. Codzienne spacery i aktywne spędzanie czasu zagościły w moim rozkładzie dnia na dobre. Wszystko to za sprawą miłości i poczucia, że jestem potrzebna mojemu dziecku. Na wszelkie kolki, bóle brzuszka, ząbkowanie miałam trzy rozwiązania: MOJA MAMA, LEKARZ, MÓJ INSTYNKT MACIERZYŃSKI. Połączenie tych trzech rzeczy jest w stanie pomóc pokonać wszelkie przeciwności macierzyństwa. Wystarczy nauczyć się łączyć dobre rady, wiedzę medyczną i swój instynkt aby znaleźć odpowiedzi na wiele nurtujących nas pytań.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kiedy byłam mała, mama mnie nauczyła,
    Widziałam to sama, jak dzielnie walczyła,
    Na każdym kroku kłody pod nogami miała,
    Lecz dzielna z niej kobitka, się nie załamała.

    Nauczyła mnie mamusia, jak przezwyciężyć,
    Jak z przeciwnościami oto można zwyciężyć,
    Wymaga to zaangażowania..., siebie jedynie,
    A po chwili już widać, jak czas dobrze płynie.

    "Pamiętaj córciu, kiedy przeciwności przychodzą,
    One jedynie dobrego kierunku życia tu dowodzą,
    Nie marnuj więc czasu, i bierz się już do działania,
    A szybko rozwiążesz z przeciwnościami zadania...

    Teraz kiedy jestem duża, i rodzina już założona,
    Napotykającym złem, jestem taka przerażona...
    Ciągle coś się dzieje, lecz pamiętam radę mamusi,
    Która zawsze chciała dobrze, dla swej małej córusi.

    Więc kiedy przeciwności goszczą się w moim domu,
    Staram się rozwiązać sama, nie mówiąc nic nikomu,
    Przygotowuję się do walki, rękawy podwijam całe,
    I już po chwili walki problemy znikają duże i te małe.

    Siadam wygodnie na krześle, swe problemy analizuje,
    Pozytywnego kopnięcia na szczęście tu nie potrzebuje,
    Na kartce spisuje wszystko, co mnie w życiu spotkało,
    Przeciwności przez które mniej lub bardziej mnie bolało.

    Tak analizuję krok po kroku, co się ze mną wtedy działo,
    Dochodząc do wniosku, na dalszą walkę energii pozostało,
    Obmyślona strategia działania sprawia, że nabieram siły,
    Aż z podziwem patrzy na mnie małżonek mój litościwy...

    Nie poddam się tak łatwo, mamusia mnie nauczyła,
    Biorę i brać będę z niej przykład, tak jak ona walczyła,
    Nie ma takiego problemu, którego nie da się rozwiązać,
    Trzeba tylko pewne fakty ze sobą sprytnie powiązać.

    Mój niezawodny sposób na wszystkie przeciwności,
    To rady mamusi, które nie mają żadnych oto litości,
    Konsekwentnie do celu, bo energia w środku drzemie,
    Bo niezniszczalne jest całe nasze rodzinne plemię !

    [R]az czy dwa, a może pięćdziesiąt czy nawet sto,
    [A]czkolwiek dzięki rad mamusi omija mnie zło,
    [D]aję sobię radę, zupełnie tak jak ona też dawała,
    [Y]yy, z pokolenia na pokolenie rady będę przekazywała.

    [M]nóstwo ich było, i mnóstwo przede mną będzie,
    [A] wszyscy o tym wiedzą, czekają w ciąży i wszędzie,
    [M]nie już ciąża ominęła, przeżyłam więc tu swoje,
    [U]wielbiam ten stan, z maluszkiem siły swe podwoje.
    [S]iły mam mnóstwo, a przy wychowaniu się przyda,
    [I] jestem pewna, przeciwność nie jedna błahostką się wyda.

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedy rodzicielstwo zapukało do moich drzwi,
    Byłem przerażony, myślałem, że to mi się śni,
    Przecierałem swe oczy, a zdziwienie nie malało,
    Lecz po pewnym czasie, śladu po nim nie zostało.

    "Będziemy mieli dziecko"... usłyszałem te słowa,
    W jednej chwili wyczulona na ból stała się głowa,
    Milion myśli w głowie..., jak my sobie poradzimy,
    A teraz ? O nikim innym, jak o maleństwie myślimy.

    Mijał czas, a przeciwności wcale nam nie ubywało,
    Wręcz przeciwnie, każdego dnia wszak przybywało,
    Lecz one wszystkie znaczenia w świecie nie posiadają,
    Bo zwalczanie przeciwności jedynie chęć podwajają.

    Pierwsza przeciwność czekała już na nas na starcie,
    Wszyscy odradzali nam rodzicielstwo wciąż uparcie,
    Że się nie nadajemy, że młodzi, nic nie osiągniemy,
    A my uparci wciąż na swoim... i tak nie zrezygnujemy !

    Zawsze kiedy zbliżały się przeciwności byliśmy dla siebie,
    Bo zarówno żona potrzebuje mnie, tak jak i ktoś Ciebie...
    Więc siadaliśmy razem, nie patrząc na przeciwności losu,
    Tylko my i nasze marzenia mogliśmy dojść w ten do głosu !

    Nie było, nie ma i nigdy wszak w naszym życiu nie będzie,
    Przeciwności.... bo zawsze poradzimy sobie z nią wszędzie,
    A wszystko dlatego, że tu zawsze możemy na siebie liczyć,
    Wszystkich problemów, nie tylko jednego będzie się to tyczyć.

    [W]ażna to wiadomość, zostanę wszak tatusiem,
    [S]prawa jest prosta, będzie chodzić z brzusiem,
    [P]rzeciwności nie znikną, lecz sobie poradzimy,
    [A] wszystko dlatego, że wsparciem się cieszymy.
    [R]odzina jest najważniejsza, jak lew będę walczyć,
    [C]zekam i czekam, aby przeciwności zwalczyć,
    [I] dzieje się tak teraz, kiedy dziecka się spodziewamy,
    [E]nergia nas rozpiera, przeciwności w mig odpędzamy.

    Jesteśmy w tym razem, więc razem sobie radzimy,
    Czekamy na moment, kiedy maluszka urodzimy,
    A żadne przeciwności miejsca już nie będą miały,
    Z potrojoną siłą... będą w mig wszystkie uciekały.

    OdpowiedzUsuń
  18. Moim zdaniem nie ma rzeczy niemożliwych Wystarczy tylko chcieć i można osiągnąć sukces, czyli zrealizować postawiony przed sobą cel. Tak właśnie działam - stawiam sobie cele, często ambitne, żeby nie było za łatwo, i je realizuje .Małymi kroczkami osiągnełam sukces a mianowicie mam 2 cudownych skarbów ,Nareszcie po 2 porodach przedwczesnych i poronieniu ,w chwili gdy straciłam nadzieje że zostanę po raz drugi matką i dla mnie wyszło słońce i mam swój mały skarb i dlatego moim spobem na pokonanie wszelkich trudności jest wiara w aby aby nigdy nie tracić nadzjei w realizowaniu marzeń mimo że czasami bywa pod górkę. Mówie to ja matka polka dwójki ziemskich wcześniaków i jednego aniołkowego który w 25 tyg .chciał poznać swą mamusie .Ale to zdecydowanie za wcześnie aby mógł być z nami .Po takiej historii powinnam się już dawno załamać ale nie zrobiłam tego tylko po raz kolejny zdecydowałam się na ciąże która od samego początku nie była łatwa i pierwsze pobytu w szpitalu zaczeły się od 9 tyg .Praktycznie całą ciąże przeleżałam ,a moim posiłkiem było mnóstwo leków i seria zastrzyków które brałam codziennie do końca ciązy .Po urodzeniu usłyszałam od lekarza ze jestem bohaterką że dałam rade i tak właśnie się czuję bo moja siła tkwi w psychice .Właśnie dzięki niej pokonuje wszelkie trudności i zdobywam marzenia .Sylwia Ramos scieplinska@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  19. „Opowiedz nam jak dajecie sobie radę z małymi i dużymi przeciwnościami”… jak dajesz radę, hmm… ale czy ja sobie daję radę? Chyba nie, a może właśnie że tak.

    Miałam pomysł napisać co innego, ale po prostu opiszę jeden dzień z mojego życia, konkretnie dzisiejszy dzień.

    Zaczął się dobrze. Pobudka o 7:30, w domu czysto, posprzątano. Nic tylko zajmować się dziećmi (6 tygodni oraz 3,5 roku). Miałam w planach poświęcić dużo czasu starszakowi, bo jutro idzie do przedszkola, więc taki jeszcze nasz wspólny dzień gdyż mąż w pracy będzie od 10 do 20.

    Okazało się , że moje młodsze dziecko postanowiło być w centrum uwagi cały dzień. Prawie nie spało a konkretnie jego drzemki w sumie przez cały dzień to szarpane dwie godziny.
    Z moich planów poświęcenia uwagi starszemu dziecku nie wyszło noc. Prawie cały dzień zajmował się sobą, bo ja walczyłam z brzuszkiem, płaczem, pieluchą, karmieniem itd. A co robi trzylatek prawie sam w domu? No… dzieje się. Po moim porządku nie było śladu, garnki, patelnie po całym domu bo koncert robił. Jak kilka razy zapytałam się co robi to usłyszałam że nie powie, bo robi coś o co się nie pytał (a jak się nie pytał tzn że zakazane). Ja biegałam między kuchnia a sypialnią i próbowałam zrobić obiad bo przecież dziecku coś muszę dać jeść, w efekcie aneks jak i cały salon były pełne talerzy, desek, misek i czego tam nie wypaćkałam kucharząc. Ale zdarzył się i cud i zalałam sobie herbatę wrzątkiem z czajnika w postaci jabłkowego soku. Na co moje dziecię tylko śmignęło do swego pokoju. Szybki był również wtedy gdy ja w umywalce myłam szufladę/dozownik na proszek od pralki a on wkładał patyczki do uszu do otworu którym spływają detergenty do wnętrza pralki.

    Ot taki zwykły dzień zwykłej matki. Takie małe przeciwnostki.

    Kiedyś będąc początkującą matką byłabym załamana, zmęczona i sfrustrowana. Modliłabym się w duchu aby młodsze dziecko w końcu zasnęło na taką godzinkę (bo prosić o dwie to już bezczelność) nieprzerwanego snu, starsze zajęło się statyczną, mało destrukcyjną zabawą, a dom posprzątał się sam. A gdyby moje prośby się spełniły to ja waliłabym głową w ścianę z pomieszania zmysłów.

    Ponieważ jednak mam jako taki staż jako matka to … biorę takie przeciwnostki na barki lekceważenia:
    - jutro też jest dzień, na pewno lepszy i kiedyś to dziecko odespać musi,
    - bałagan – no to co, się posprząta a potem znów będzie bałagan i znów się posprząta.

    Moje sposoby radzenia sobie to:
    - pomoc męża. Bez niego naprawdę bym oszalała, a tak. Przyszedł o 20, razem posprzątaliśmy ja zajęłam się młodszą duszyczką on wykąpał i utulił tę starszą.
    - gorąca herbata - ja jestem fanką takiej z miodkiem i cytryną (lub coś innego co w krótkim czasie pozwala ci naładować baterie),
    - sen – bo zmęczona mama to nerwowa mama, a to dobre dla rodziny nie jest.

    Z czasem nabrałam dystansu do wszystkich takich małych przeciwności. Oczywiście robotem nie jestem ani skałą i bywa że uprzedzam męża aby do mnie chwilowo nic nie mówił, bo dostanie mu się za niewinność (czytaj dzieci). Jednak życie codzienne to nie problem. Problemy to zdrowie, to choroby, to jeżdżenie po specjalistach, to szpitale. To uważam za prawdziwy problem. Z całą resztą przy wsparciu męża dam sobie radę.
    I chyba za rzadko mu mówię, jakim filarem dla mnie jest. Bez niego naprawdę bym oszalała. Także idę spać, ale jeszcze chwilę posiedzę z mężem i powiem mu jaki ważny jest w moim życiu :) :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia