Dziś są moje urodziny ...


 
Za oknem pada od kliku dni śnieg, zaspy na chodnikach, na jezdni. Mróz trzyma ostro. Typowa zima w Polsce. Nie mamy samochodu, a karetka raczej nie przyjedzie. Do szpitala około 2 km. Trzeba się ubrać i pora ruszać, poród się już zaczyna, czuje pierwsze skurcze. To moje drugie dziecko, jestem spokojna...(dawno, dawno temu)


           Dziś są właśnie moje urodziny. Koleje osiemnaste. Po pewnym wieku, kobieta obchodzi już tylko osiemnaste urodziny. A ja muszę się przyznać, że często łapię się na tym, że nie wiem ile to już wiosen w moim kalendarzu minęło.  Czy to początki sklerozy? Czy po prostu nie czuję się na tyle lat ile faktycznie mam. 
            Jakiś czas temu obchodziłam urodziny hucznie, ze znajomymi i rodziną. Wraz z pojawieniem się dzieci, imprezy stały się kameralne, a ja przebudowałam pogląd na ten temat. Prezenty przez lata również spowszechniały, no możne z wyjątkiem kwiatów, które zawsze uwielbiam dostawać. Jednocześnie postanowiłam, że z okazji tego święta będę robiła coś tylko dla siebie. Wizyta u kosmetyczki? U fryzjera? To też, ale od pewnego czasu w okolicach stycznia umawiam się na badania kontrolne. 
          Codziennie jest coś do zrobienia. Strój na bal dla córki. Urodziny kolegi syna. Wyjście męża na mecz. Zakupy, pranie, gotowanie i tak w nieskończoność możemy wymieniać. Zawsze można znaleźć wymówkę. Dlatego w moim przypadku ustalenie konkretnej okazji dało doskonałe rezultaty. Planuje to wcześniej, ustalam termin i stawiam się na wizytę u ginekologa i wykonanie cytologię. Ten punkt został wykonany, zostaje jeszcze ustalona na luty kontrolna u stomatologa. Rok temu wykonałam również pełną morfologię. To moje prezenty urodzinowe dla siebie.
Gdy dziś siadam do świętowania to wiem, że zasłużyłam na nie. Zrobiłam coś dla siebie. Byłam na wizycie kontrolnej!  
        To nie muszą być urodziny. Dzień Kobiet, umówcie się z wspólnie z koleżankami nie tylko na kawę, ale również na wizytę u specjalistów.  A może pierwszy dzień wiosny, to również doskonała okazja. Takich okazji jest wiele. Wybierz jedną i konsekwentnie realizuj plan! 




Przyłącz się do akcji organizowanej przez Karolinę z bloga MamaCarla.

        Zrób coś miłego dla siebie – herbatę z imbirem, gorącą czekoladę, kup jakiś fajny ciuch lub książkę, spotkaj się z przyjaciółką, a potem zadzwoń do lekarza i umów się na badania! Zrób fotkę ze swoją małą przyjemnością i oznacz hashtagiem #mamasiębada lub  #tatasiębada. Nie zapomnij się zapisać do lekarza – inaczej się nie liczy! 
    Jeśli piszesz bloga – przyłącz się podwójnie! Napisz tekst zachęcający do wykonania przeglądu zdrowia, bądź konkretnego badania (np. cytologii), podrzuć linka do MamaCarla lub oznacz na FB, by nasz apel dotarł do jak największej liczby osób.

Pamiętaj w grupie siła, nasz wspólny głos mobilizuje innych!


Bardzo się cieszę, że tu jesteś! Mam nadzieję, że wpis Ci się spodobał. Zapraszam do komentowania tu lub na FB. Pozdrawiam!
Mama do sześcianu :)

2 komentarze :

  1. No to obowiązkowo trzeba zaśpiewać... Sto lat sto lat niech żyje żyje nam. Sto lat sto lat niech żyje żyje nam. Jeszcze raz jeszcze raz niech żyje żyje nam. Niech żyyyyjeee naaam... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już od dawna zbieram się, aby napisać posta o badaniach cytologicznych. Ale jakoś nie mogę...Chyba jeszcze za wcześnie. Zawsze robiłam ją raz w roku. Teraz jestem po dwóch operacjach i muszę robić badania co pół roku. W grudniu wyniki były ok :)

    OdpowiedzUsuń

Dlaczego nie... © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka