Konkurs "Pierwsze chwile z maluszkiem"

Luty to wyjątkowy miesiąc dla naszej rodziny. Cztery lata temu na świecie pojawiła się nasza mała gwiazdeczka, księżniczka, histeryczka i łamacz naszych serc.
Z tej okazji zapraszam na konkurs "Pierwsze chwile z maluszkiem". Opiszcie w dowolnej formie jak wyglądało Wasze pierwsze spotkanie z nowym członkiem rodziny. Jeśli dopiero oczekujecie na to niezapomniane wydarzenie, napiszcie jak wyobrażacie sobie ten wyjątkowy moment.

Tym razem do zdobycia kompletny zestaw 7-elementowy z kolekcji "Maszyny":
Butelka "Maszyny" 120 ml
Butelka "Maszyny" 250 ml
Termoopakowanie miękkie "Maszyny"
Smoczek silikonowy anatomiczny "Maszyny"
Łańcuszek do smoczka "Maszyny"
Pojemnik na smoczek "Maszyny"
Śliniak ceratkowo-bawełniany 3 szt. "Maszyny"

Regulamin konkursu "Pierwsze chwile z maluszkiem"

I. WARUNKI OGÓLNE
1. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest zgładzenie pracy pisemnej na temat "Pierwsze chwile z maluszkiem".

Pracę konkursową w dowolnej formie tekstowej należy umieścić w komentarzu pod tym wpisem blogowym lub przesłać na adres mamadoszescianu@wp.pl (przesłane prace zostaną umieszczone w komentarzach podpisane imieniem i nazwiskiem uczestnika).

3. Aby na bieżąco śledzić przebieg konkursu zapraszam do polubienia nas na FB Mama do sześcianu, również do obserwowania naszego bloga Dlaczego nie ...
5. Konkurs trwa od momentu ogłoszenia 12.02.2017 do 28.02.2017 godz. 23.59.
6. Zgłaszając pracę konkursową uczestnik potwierdzaj znajomość regulaminu konkursowego oraz wyraża zgodę na publikowanie przez organizatora prac i danych zwycięscy.
7. Biorąc udział w konkursie akceptujemy niniejszy regulamin oraz wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez firmę Canpol I Sp. z o. o. SKA.: „Uczestnik konkursu wyraża zgodę na przetwarzanie przez Organizatora oraz firmę Canpol I Sp. z o.o. SKA ich danych osobowych na potrzeby organizacji konkursu i wysyłki nagród. Dane uzyskane w związku z organizacją konkursu będą wykorzystywane zgodnie z Ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 roku o ochronie danych osobowych (Dz.U.2002.101.926 ze zm.).”

II. NAGRODY
1. Nagroda w konkursie przyznawana jest przez Organizatora na podstawie własnego wyboru opartego na subiektywnej ocenie.
2. Za przygotowanie nagrody oraz wysyłkę nagrody odpowiada sponsor Canpol babies.
3. Nagrodą jest zestaw "Maszyny"
4. W konkursie zostanie przyznana jedna w/w nagroda rzeczowa.
5. Nagrody nie mogą być wymieniane na gotówkę, ani na inne nagrody rzeczowe.

III. OGŁOSZENIE WYNIKÓW
1. Spośród wszystkich prawidłowych zgłoszeń zostanie wybrana 1 zwycięska praca.
2. Ogłoszenie wyników następuje do 5 dni od zakończenia konkursu na blogu Dlaczego nie ... oraz fanpage Mama do sześcianu.
3. Zwycięzca zgłasza się w ciągu 5 dni od ogłoszenia wyników w wiadomości prywatnej do Mama do sześcianu lub na adres mamadoszescianu@wp.pl w celu przekazania danych (adres, imię i nazwisko, adres mailowy i numer telefonu).
4. Brak zgłoszenia, o którym mowa w pkt 5 jest równoznaczny z rezygnacja przez uczestnika z odbioru nagrody.
5. Organizator nie ponosi odpowiedzialności za nagrody (za ich jakość, termin dostarczenia lub jej brak).

IV. ODPOWIEDZIALNOŚĆ
1. Organizator nie ponosi odpowiedzialności za treści umieszczanych komentarzy, z zastrzeżeniem jednak, że w przypadku naruszenia regulaminu, norm powszechnie obowiązujących, w tym dobrych obyczajów nastąpi usunięcie wpisu, co jest równoznaczne z utratą prawa do nagrody.

WYNIKI

Po raz kolejny nie było łatwo wybrać laureata naszego konkursu z nagrodami Canpol babies.  Ale jak trzeba, to trzeba. 7-elementowy z kolekcji "Maszyny" wygrywa:

Pierwsze chwile razem...to zaskakujące, że w jednym momencie nie trwającym nawet sekundy jesteś w stanie pokochać kogoś miłością tak czystą i bezwarunkową tak bardzo, że nie da się tego opisać. Pierwszy płacz i już wiesz, że zrobisz wszystko i jeszcze więcej aby ta małą istotka noszona przez ciebie cierpliwie przez dziewięć miesięcy nigdy nie zaznała trosk a jedynie radości. Pierwsze spojrzenie w oczy i już wiesz, że nic nie będzie takie jak było...będzie piękniejsze, intensywniejsze, mocniejsze, wspanialsze....
Gdy rodził się mój syn bardzo się bałam. Bałam się, że nie podołam macierzyństwu, że nie spełnię wszystkich oczekiwań stawianych przede mną w tej nowej dla mnie roli. Ktoś mądry kiedyś powiedział, że miłości i szczęścia nie można sobie kupić - można je sobie urodzić. I wiecie co? Miał rację. Dziś nie jest łatwo, ale wiem, że warto bo jego uśmiech wynagradza mi wszystko.

GRATULUJEMY!




 Bardzo się cieszę, że tu jesteś! Mam nadzieję, że wpis Ci się spodobał.
 Zapraszam do komentowania tu lub na FB. Pozdrawiam!

18 komentarzy :

  1. Nasze pierwsze prawdziwe chwile to oczywiście czas, kiedy zostałam z synkiem sam na sam po porodzie. Każda już mama wie, jak ciężko to opisać ale jednak spróbuję 🙂 Pierwsze spotkanie było pełne emocji, wzruszenia, podniecenia Nowa sytuacja, nerwów, niepewności, szczęścia, miłości, bliskości i przede wszystkim PEŁNE NAS. Nikt wtedy się już nie liczył. Nikt do okola nie był ważny i nic nie miało znaczenia. ważne było to, że jest już ze mną, mogę go dotknąć,przytulić. to, że jest zdrowy, ma dwie rączki,dwie nóżki, JEST 🙂 Jednak jako świeżo upieczona i przede wszystkim nie doświadczona mama byłam pełna obaw czy nieświadomie nie zrobię mu krzywdy. czy prawidłowo go podnoszę, trzymam. czy przebierajac nie sprawiam mu żadnego bólu? czy będę wiedziała kiedy jest głodny, kiedy go coś boli.. mogłabym pisać i pisać lecz każda z nas przekona się, że o pierwszym spotkaniu Z naszym maluszkiem będziemy mogły opowiadać w nieskończoność 🙂
    Magda Bereza

    OdpowiedzUsuń
  2. Kilka godzin skurczy mija
    Już nadchodzi ta godzina
    Myszka moja o 20 20 na świat przybyła
    Swą obecność płaszczem głośnym oznajmiła.
    Jak się czujesz mój maluszku?
    Nic nie boli Cię serduszko?
    Jesteś wreszcie -ukochana
    Zobacz mama - już nie będziesz nigdy sama.
    Choć tu do mnie się przywitać
    Już zaczęłaś mnie zachwycać.
    Jesteś taka idealna
    Taka krucha taka mała.
    Będę bardzo Cię kochała
    Cały świat pokazywała.
    Jesteś całym moim światem
    Tak bardzo czekaliśmy z tatem.
    Myszko nasza nie bój się
    Wszystkiego nauczę Cię.
    Będę zawsze obiecuję
    W kolkach brzuszek wymasuję.
    Jakie masz ciałko kochane
    Włoski takie rozczochrane.
    Dziadkowie na Ciebie też czekają
    Od 9 miesięcy wszyscy Cię kochają.
    Super że już z nami jesteś
    Dajesz mi największe szczęście.
    Nim do domu zabierzemy
    Obie troszkę odpoczniemy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moje pierwsze chwile z maluszkiem odbyły sie 3 dni po porodzie :( wtedy pierwszy raz go. Moglam dotknąć i pocalowac. Niestety nie byl to dom, a szpital dziecięcy specjalistyczny na oddziale POP, ponieważ wykryto wadę serduszkazaraz po porodzie i byla potrzebna natychmiastowa pomoc specjalistyczną. A 3 dni pozniej zobaczylam maleńkiego pod sterta kabli, lzy napływały mi sie same do oczu. Nawet teraz kiedy to pisze.

    OdpowiedzUsuń
  4. My już po tym etapie jesteśmy, ale pewnie teraz jeszcze bardziej młody zainteresowałby się tematem przewodnim 😜

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas już dawno wyszliśmy z butelek, więc pozostawię innym walkę konkursową :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwsze chwile z moją córeczką byly bardzo stresujące, czy sobie poradzę. Przewijałam ją pół godziny z obawą, aby nie zrobić jej krzywdy. Gdy ją karmiłam-serce podchodziło do gardła aby się nie zaksztusiła. Gdy usypiała-stałam przy łóżeczku patrząc, czy wszystko jest w porządku, czy oddycha.
    Nosząc ją, wtulałam sie w nią jak w misia i mialam ochote wcale sie nie odrywac. Swoj czas spędzalam tylko z nią, pilnując aby nie zapłakała, aby miała wszystko czego trzeba. Przestalam jeśc, nie wychodzilam z pokoju tylko obie siedzialysmy wpatrzone w siebie. A moj skarb juz od pierwszego dnia po porodzie wynagradzal mi wszystko usmiechem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwsze chwile z moją córeczką byly bardzo stresujące, czy sobie poradzę. Przewijałam ją pół godziny z obawą, aby nie zrobić jej krzywdy. Gdy ją karmiłam-serce podchodziło do gardła aby się nie zaksztusiła. Gdy usypiała-stałam przy łóżeczku patrząc, czy wszystko jest w porządku, czy oddycha.
    Nosząc ją, wtulałam sie w nią jak w misia i mialam ochote wcale sie nie odrywac. Swoj czas spędzalam tylko z nią, pilnując aby nie zapłakała, aby miała wszystko czego trzeba. Przestalam jeśc, nie wychodzilam z pokoju tylko obie siedzialysmy wpatrzone w siebie. A moj skarb juz od pierwszego dnia po porodzie wynagradzal mi wszystko usmiechem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Moje pierwsze chcwile z dzieciątkiem byly prawie 8 lat temu.. Dokladnie 27.02.2009 roku. Gdy przyszedl na świat moj pierworodny syn bardzo bylam wystraszona.. Nie wiedziałam co i jak.. Jeszcze lekarze wzięli go za nogi i nim poterepali.. Myślałam że coś sie zlego dzieje a oni po prostu chcieli by zaczął płakać i złapał oddech. Pierwszy na rękach mial go tata. Przywiózł mi go na salę. Pamiętam jak dziś, byl taki dumny. Później Kubuś był tylko przy mnie i cały czas go przytulałam. Choć trzęsło mnie rękoma dawałam radę sama zrobić wszystko koło synka dopóki pielęgniarka w drugiej dobie nie powiedziała, że synek ma złamany obojczyk i szmery w serduszku.. Wtedy już nie wiedziałam jak go przebierać, przekładać, bałam się by go nie uszkodzić:( nawet przy karmieniu było ciężko bo starałam się karmić go tylko od strony zdrowej rączki i w drugim tygodniu jego życia dostalam zapalenia piersi...ale to juz było pozniej niz w pierwszych chwilach:) Drugi synek Kacperek przyszedl na swiat w 12 minut od przyjazdu na IP.. Pierwsze co zobaczyłam gdy go zabierali na bok, to to że ma duże dziurki w nosku.. Nie wiem do tej pory czemu akurat na to uwagę zwróciłam;) trzeci synek Krzyś-najmłodszy był wywoływany, bo mu się nie spieszyło, ale gdy już się pojawił od początku był ze mną. Tylko na ważenie, mierzenie go wzięli a później byl już ze mną. Jako, że to już moje trzecie dzieciątko chciałam w tym czasie w szpitalu jak najdłużej cieszyć sie bliskością z synkiem, wiedziałam, ze reszta dzieciaczków w domu czeka, tęskni i jak wrócę nie opuszczą mnie na krok. Dlatego cieszyłam się każdą chwilą razem z synkiem , a z niego niezła " pijawka" byla :) ale to najwspanialsze chwile, jedne z tych nie do zapomnienia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pierwsze chwile z maleństwem ? O Matko, jak to działa? Dajcie instrukcje obsługi !!! Gdzie to się wyłącza? Ratunku, da się to ściszyć? O wreszcie śpi .. też spróbuje .. zamykam oczy a tu "halo ja już nie śpię". Matka zombi, sterta pieluch, tony mokrych chusteczek, obolałe piersi i totalny chaos ! Czy to kiedyś wróci do normy ? To jest norma tylko nowa :-) i .. Kocham to bo to najlepsze co mogło mnie spotkać !!! A jeden uśmiech na tej maleńkiej twarzy i znów " Mam tę moc". I jest pięknie ❤
    Na fb jestem jako Magdalena Zalewska

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwsze chwile razem...to zaskakujące, że w jednym momencie nie trwającym nawet sekundy jesteś w stanie pokochać kogoś miłością tak czystą i bezwarunkową tak bardzo, że nie da się tego opisać. Pierwszy płacz i już wiesz, że zrobisz wszystko i jeszcze więcej aby ta małą istotka noszona przez ciebie cierpliwie przez dziewięć miesięcy nigdy nie zaznała trosk a jedynie radości. Pierwsze spojrzenie w oczy i już wiesz, że nic nie będzie takie jak było...będzie piękniejsze, intensywniejsze, mocniejsze, wspanialsze....
    Gdy rodził się mój syn bardzo się bałam. Bałam się, że nie podołam macierzyństwu, że nie spełnię wszystkich oczekiwań stawianych przede mną w tej nowej dla mnie roli. Ktoś mądry kiedyś powiedział, że miłości i szczęścia nie można sobie kupić - można je sobie urodzić. I wiecie co? Miał rację. Dziś nie jest łatwo, ale wiem, że warto bo jego uśmiech wynagradza mi wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  11. My już niebutelkowi, ale życzę powodzenia innym!

    OdpowiedzUsuń
  12. Pamiętam pierwszy moment,kiedy moja mała trafiła w moje ramiona. Od razu zobaczyłam jej małe paznokietki, które miały kształt idealnych migdałów. Pamiętam ten zapach, jedyny i to tylko przez chwilę, najpiękniejszy zapach na świecie, pamiętam dotyk skóry tak delikatnej , że aż bałam się dotykać a jednocześnie nie chciałam przestać. Pamiętam krzyk, płacz a później wtulenie się we mnie. ONA wiedziała, że to ja jej mama, że jest bezpieczna, że jest dla mnie całym światem. Moja mała córeczka

    Marta Piasecka

    OdpowiedzUsuń
  13. Pierwsza chwila z moim synkiem miała miejsce w trakcie cesarki na sali operacyjnej. Pamiętam jak usłyszałam pierwszy płacz mojego synka, gdy lekarze wyciągnęli go z mojego brzucha. Pamiętam jaka byłam zdziwiona i dumna że mój syn ma takie porządne płuca! On nie płakał, on krzyczał jakby chciał powiedzieć "Mamo, jestem tu! Nareszcie możesz mnie przytulić!"
    Lekarz pokazał mi dziecko nad parawanem, mojego synka całego w śluzie i zakrwawionego. A ja odetchnęłam z ulgą bo przez całą ciążę miałam przed oczami kiepski wynik przezierności karkowej. Mój syn jest zdrowy!!!! Wstrząsnął mną szloch ze szczęścia. Mam zdrowe dziecko!!!
    Ubrali Piotrusia, przynieśli go do mnie jeszcze na sali. Cały czas krzyczał, nawet nie krzyczał, on darł się!!! Gdy pocałowałam go w policzek, on nagle przestał płakać i popatrzył na mnie zdumiony. Położna zaraz zabrała Piotrusia na oddział noworodków, gdzie mój mąż miał kangurować za mnie nasze maleństwo.

    Ewa Wołowiec

    OdpowiedzUsuń
  14. Na córeczkę długo czekałam
    O zdrowie dla niej żarliwie błagałam.
    A gdy już się urodziła
    Całe życie zmieniła.
    Mimo porodu długiego i ciężkiego
    Mimo bólu i krzyku przeraźliwego
    Gdy usłyszałam ten krzyk cichutki
    Od razu pokochałam ten głosik cieplutki.
    Choć trzymać maluszka siły nie miałam
    Z kontaktu z nią nie zrezygnowałam.
    Gdy ją zobaczyłam
    Piękno, delikatność i bezbronność od razu w niej odkryłam.
    Czułam, że tak jak ja ją ona mnie pokochała
    Patrzyła na mnie i się uśmiechała
    Ze mną już płakać przestała.
    Ten moment gdy na jej buzi uśmiech się maluje
    Do dziś moje serce raduje.
    Opisać uczucia opisać słowami
    Tą wzruszającą atmosferę panującą między nami.
    Nic już się nie liczyło,
    Nic mnie nie obchodziło.
    Świat na chwile się zatrzymał
    Gdy mały człowiek ziemskie życie rozpoczynał.
    Patrzyłam na nią wad żadnych nie miała
    Całe moje serce w swych małych rączkach trzymała.
    Kocham Cię córeczko cicho wyszeptałam
    Delikatnie malą rączke jej ucałowałam.
    Radość i euforia granic nie miała
    Gdy maleńka istotka w mych ramionach zasypiała.
    Gdy na męża spojrzałam
    Nieograniczone szczęście w jego oczach widziałam.
    Słowa wypowiedzieć nie był w stanie
    Tak miłością darzył to nasze kochanie.
    Łzy twarz mu zakryły
    A uśmiechnięte oczy wszystko mówiły.
    Objął ramieniem córeczkę i mame
    Powiedział "Moje kobietki ukochane"
    Czas w miejscu stanął
    Cieszyliśmy się chwilą nam daną.
    Radość, miłość, szczęście, łzy
    Wzruszyla się położna
    Wzruszyliśmy się my.
    Tak pierwsza chwila z córeczką wygladała
    Na zawsze w naszych sercach juz się zapisała.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zjawiłaś się pewnego dnia,
    tak bardzo na Ciebie czekałam.
    Jesień już chłodem me plecy otulała.
    Sprawiłaś wielką radość ojcu i babci,
    mi skrzydła rozwinęłaś.
    I wszystko od tego dnia zmieniłasz i na dobre zmieniasz.
    Kawa straciła swój smak,teraz ją piłam
    by czuwać i matczynym okiem Cię przykuwać.
    Radość,łzy, zmęczenie na zmianę się mieszały.Twoje uśmiechy pozytywnie nastrajały.
    W sercu cieszę się obficie od momentu kiedy na świecie pojawiłaś się jako małe me odbicie.

    Edyta Wielądek

    OdpowiedzUsuń
  16. Niestety, pierwsze chwile z moim skarbem nie były takie, jak to sobie wcześniej wymarzyłam - piękne i radosne, pełne wzruszeń i spokoju. Nie mogłam go nawet przytulić. Moja córka, Amelka, przyszła na świat 33 tygodnia ciąży, dlatego też kilka tygodni spędziła w szpitalu. Choć była to miłość od pierwszego spojrzenia, to pierwsze spotkanie z Amelką złamało mi serce... Tak bardzo, bardzo było mi jej szkoda. Wszędzie owijające się rurki na ciele mojego malutkiego dziecka, kabelki, strzykawki, specjalne urządzenie kontrolujące oddech. Choć zdawałam sobie sprawę z tego, że to wszystko jej pomaga i prowadzi do zdrowia, to i tak trudno mi było cieszyć się. Tak bardzo chciałam ulżyć w cierpieniu mojemu dziecku, a byłam bezsilna. Przez dość długi czas (dla mnie była to wieczność) nie miałam nawet szansy poczuć jej bliskości, dać jej odrobinę ciepła. Musiałam walczyć ze sobą, by jej nie dotknąć, nie przytulić… To było straszne. Powroty do domu ze szpitala były szczególnie trudnie – czekał tam kolorowy i pusty pokój, puste, nieużywane łóżeczko, mnóstwo zabawek , czekających dać radość komuś - nie wiadomo komu. Płakałam wtedy każdej nocy, ale z drugiej strony głęboko wierzyłam, że ten koszmar kiedyś się skończy, pozostałam silna dla Amelki. Razem z mężem powtarzaliśmy kilkanaście razy na dzień, że wszystko będzie dobrze, chodziliśmy do Kościoła, modliliśmy się. Muszę przyznać, że wiara dała mi duże oparcie. W końcu modlitwy zostały wysłuchane. Dokładnie na Dzień Taty, nasza córeczka po raz pierwszy zjadła coś z butelki, co więcej lekarz wyraził zgodę na nakarmienie Amelki przeze mnie. To był najpiękniejszy prezent od niej dla nas, rodziców. W końcu! Coś, co jest normalne dla większości matek, spotkało po wielu tygodniach wyczekiwania i mnie. Pamiętam, że z radości miałam problem z oddychaniem, bo serce waliło i dusiło jednocześnie – moja cudna Kruszynka w końcu zdrowieje. :) Dodam jeszcze, że Amelka jest naprawdę pogodnym dzieckiem i wszystko wskazuje na to, że będzie rozwijać się normalnie.
    Chciałabym, aby wszystkie mamy doceniły to, że ich dzieci rodzą się zdrowe, że mogą je przytulać do woli i karmić… Planujemy z mężem kolejne dziecko, ale już nie marzę o pięknych powitaniach, niestety noszę w sobie niezagojoną ranę i nie chcę po raz kolejny przeżywać rozczarowania…

    Gosia Dośpiał

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam za sobą trudne przeżycia... Córeczka zmarła w moim łonie, tuż przed planowaną datą porodu, z niewiadomej przyczyny...
    Dlatego w momencie,gdy na świat przychodził mój syn, radość mieszała się z niewiarygodnym strachem o zdrowie i
    życie maleństwa. Przez każdą minutę porodu, modliłam się tylko o zdrowie swojego dziecka, nie zważając na odczuwany ból. Ból, był
    dla mnie zupełnie nieistotny...
    Przeżyłam kolejną chwilę grozy, gdy stażysta podczas akcji porodowej źle podłączył KTG,w konsekfencji czego, nie mógł odnaleźć tętna mojej kruszynki...
    Na szczęście tym razem, na strachu się skończyło...
    W końcu przyszedł na świat mój syn - Wojtuś... Nie wierzyłam we własne szczęście
    BYŁ CAŁY I ZDROWY- ŁZY SAME SPŁYWAŁY MI PO POLICZKACH - Mogłam go zobaczyć,przytulić poczuć dotyk Jego delikatnej skóry... To była najpiękniejsza chwila w moim życiu i każdego dnia dziękuję za ten CUD...
    Niebawem na świat przyjdzie na świat, mój drugi syn - już nie mogę się doczekać tej magicznej chwili - Wierzę,ze także i tym razem wszystko
    będzie w porządku...

    Małgorzata Martynek

    OdpowiedzUsuń

Dlaczego nie... © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka